Walentynki

Słynne święto, które z definicji służy zakochanym. Służyć może także tym, którzy się boją powiedzieć o swym uczuciu wybrankowi - w obawie przed plaskaczem połączonym z atakiem śmiechu.

Cholera, tyle już minął rok od czasu kiedy zrobiłem tą fotkę, chyba pierwszy raz dostrzegłem upływ czasu, serio. Jednak nie łudźcie się, ta koperta została mi wręczona "klasowo", bo żadna z nich nawet by na mnie spojrzała. A napis dopisałem w Gimpie na linuxowej dystrybucji "Knoppix". Siadł mi wtedy dysk, a Knoppix był jedynym systemem, który miałem na płycie potrafiący załadować się do pamięci RAM. Nigdy nie obchodziłem walentynek, ale tamten rok, który zaczął się, deliktanie mówiąc "Chujowo" zmusił mnie do czegoś co można nazwać "refleksją", bądź też "egzystencjalnym pawiem". Były to wywody iście filozoficzne, jednak dziś nie o tym...

Dzień Świętego Walentego jest w pewien sposób typem społecznej psychozy, ludzie którzy na co dzień nie okazują żadnych uczuć są nagle pod wpływem jakiegoś środku psychoaktywnego - tworząc z nich "Kochane Ciepłe Kluchy". Z drugiej strony, Walentynki są świętem komercyjnym. Nie, nie chodzi mi tutaj o róże, czy bukiety kwiatów. 14 Lutego jest genialną okazją żeby spełnić swoje nieśmiałe fantazje względem partnera. Dominują w tym różowe, puchowe kajdanki. Swoją drogą ciekawi mnie czy kiedykolwiek ten bajer zostanie użyty przez taką parę, czy jedynie zostanie nagrodzony uśmiechem i buziakiem? Dalej jest nieco lepiej, mamy "odważną" bieliznę i perfumy. Do bielizny nie jestem przekonany, ale różnorakie psiukadła są okej.  Nie mniej jednak każda z tych pierdółek ucieszyła by mnie tak samo, a nawet i bardziej wręczona obojętnie którego dnia. O ile walentynki nie są np. urodzinami to nadal brak okazji przemawia na stronę spontaniczności upominku, a to jest fajne.

Jednak z drugiej strony pojawia nam się widok nieustannie śliniących się par na ulicach. Wiecie, liżą się nawet w czasie przemieszczania i miejscach o wysokim natężeniu ruchu. Takie obrazki pojawiają się w tak zmasowanej formie tylko w tym dniu, co potęguje wrażenie konkursu "Na najbardziej zakochaną parę zakochanych w dzień zakochanych". Co jest chyba największym problemem tego święta. Prywatna, wewnętrzna forma walentynek może być nawet w porządku dopóki nie przyodziewa się odznaki "publicznej sensacji", a walentynkowy szał zakupów w istocie jest drobnym upominkiem dla partnera. 

Tak czy inaczej: Jako-takich walentynek nie obchodzę, mam 356 innych dni w roku żeby wyznać miłość dziewczynie i wykorzystuje do tego każdą dobrą okazje. Walentynki spędzimy raczej jak każdy normalny dzień, i możliwe że pójdziemy na koncert Maćka Maleńczuka, który wypada w ten sam dzień.

Maleńczuk to za drogi biznes. Lubię go, ale nie aż tak.

Matte

Nieźle Napisał!
Pokaż komentarze (2)
Dni w roku mamy 365, z porywami 366, więc odejmując Walentynki, pozostaje ich 364, tudzież 365, a nie 356. Nie wysłałam Ci uroczej, przyjacielskiej walentynki, tylko dlatego, że to hamburgerowe, amerykańskie święto niesamowicie ssie.
~klassenlehrestunde
2010-02-19 19:55:14


Ale pizza dobra była ^^
~Rurek
2010-02-18 22:15:29





[?]