Polskie Koleje Państwowe

Znów zrobiłem tą trasę. Kto mnie zna – wie jaką. Kto nie zna. Po prostu otarłem się o Oleśnicę. Koleje jak zwykle mi dały popalić.

PKP. Kto miał z nimi kontakt wie o czym mówię. Kto nie miał – niech chroni Was nadal opatrzność bogatych rodziców. W czasie moich wielkich podbojów chyba tylko raz przejechałem całą trasę bez awarii. Taki ich urok. Ale do rzeczy.

 

5 Grudzień 2009 Godzina 10:50 Katowice Kasa biletowa numer ileśtam. Matte mówi: Osobowy przez Kluczbork do Oleśnicy. Na co miła starsza Pani orzekła: To będzie 5 przesiadek. Ja – wmurowany rzekłem „aha” i odszedłem. Czekajcie. Jak pięć przesiadek, skoro ten pierwszy jest bezpośredni, a drugi jedzie dwadzieścia minut to Oleśnicy. Pomyślałem – pieprzyć to. Jedziemy przez Wrocław, stać mnie! I słowo stało się ciałem. Chociaż nie było łatwo. Kasa biletowa numer ileśtam + 1. Wredna stara baba za okienkiem. Ja – niezmordowany rzekłem. Dobry, Do Wrocławia pośpiechem, potem do Oleśnicy osobówką. Szkolny, jeśli można. Na co babsko odpowiedziało „Czydzieści siedem złotych dwadzieścia groszy” Zamurowało mnie po raz drugi. Podziękowałem, odszedłem kawałek. Wyjąłem z kieszeni telefon i zadzwoniłem do pierwszej osoby z listy „Ostatnie rozmowy” . Ta mi powiedziała, że bilet na stronce PKP kosztuje 36 złotych i parę groszy. Okej. Podszedłem do kasy ileśtam + 1 – 3, w której siedziała przeurocza kobieta po trzydziestce. Powiedziałem Jej tą samą formułkę. Zaś ona odrzekła mi „To będzie dwadzieścia osiem złotych i sześćdziesiąt sześć groszy.” Po szybkim przeliczeniu zgadzało się. Uradowany z myślą, że nie starczy mi na powrotny i zdechnę samotną śmiercią w Oleśnicy poszedłem na peron dwa. Tutaj już poszło z górki. Żadnych większych opóźnień. Nikt na mnie nie wymiotował. Normalnie cud i miód. Pogadałem po drodze z 32 letnim facetem, który jechał z Zabrza do Torunia do żony. Żalił mi się, że zapomniał obrączki za co żona może go zamordować.

 Około godziny 14:32 Wrocław Główny. Wyskoczywszy jak z pociągu, Matte wyruszył na główny hol dworca. Tylko, że jak zwykle pomyliłem zejścia i wyszedłem na dwór z boku. W każdym razie. Naprawiłem swój błąd. Sprawdziłem rozkład. Niestety na Oleśnicę nic nie jechało. Zadzwoniłem po raz kolejny pod „Ostatnie rozmowy”. Dowiedziałem się, że mam wskoczyć w pociąg na Ostrów Wielkopolski o 15:24 i wysiąść na „Oleśnicy Rataje”. Pełen obaw o to, że konduktor doczepi się o stacje docelową, która nie pokrywa się z obranym kursem wskoczyłem w pociąg. Przejechałem 40 minut. Cholera – pomyślałem. Tak niedawno tutaj bywałem regularnie, a teraz nie poznaję okolicy. Tragedia. Jednak ta melancholia szybko mi przeszła. „Attero Dominatus” Sabatonu pochłonęło moje myśli. Rataje! Nareszcie. Wysiadłem już nieco zmęczony. Rozejrzałem się do okoła. Nikogo znajomego. Poszedłem w prawo. Peron się skończył. Odwróciłem się i poszedłem wzdłuż składu. Hm. Mówiła, że urosła. Jak dla mnie jest jeszcze niższa.

[DYGRESJA I INNE SPRAWY OSOBISTE]

 Niedziela, Mikołaj. Godzina 14:15. Oleśnica Zostałem odprowadzony pod peron numer trzy na Oleśnicy Głównej. To miejsce przynajmniej przypomina mały dworzec. Tak czy inaczej. Odjechałem z tego zadupia pełen przekonania, że wszystko pójdzie gładko. Nawet kobieta sprzedająca bilety bez problemu zrozumiała, że Pośpiech ma być na Katowice, a osobówka na Wrocław. No cóż. Miało być tak pięknie. W czasie podróży do Wrocławia ostentacyjnie gapiąc się na rudą dziewczynę po mojej prawej, konduktor poinformował nas o tym, że pociąg przed nami się wykoleił. Pointruował nas także, o tym że mamy wysiąść na stacji „Psie Pole” i tam wsiąść w podstawionego busa. Taaa...

Faktycznie go podstawili. Przyjechał dopiero po 20 minutach. Ale nie odwiózł nas do Wrocławia. Po prostu wyminął wypieprzony na bok skład i zostawił na jakiejś stacji, której nazwy nawet nie pamiętam. Tam już czekał na mnie pociąg. Podjechałem nim na Wrocław. W między czasie mój pociąg uciekł. Musiałem czekać godzinę na następny. Następny pociąg przyjechał po czasie. Stał dłużej niż powinien, i opóźniony odjechał. Opóźnienie wyniosło około 30 minut. To i tak nieźle jak na PKP. Ale przeżyłem. Dzięki MP3 Playerowi i sympatycznym studentom, którzy wysiedli w Opolu. Fajnie się z nimi gadało.

Btw. Wiecie, że w żabce koło PKS w Katowicach Lejsy kosztują 5,30zł? Ździerstwo.

 

Matte

Nieźle Napisał!
Pokaż komentarze (8)
Ja też, ale przejeżdżając busem obok widziałem jak go podnosili. Leżał sobie na boku.
~Matte
2010-01-17 18:11:16


cały urok naszych kolei państwowych :D Swoją drogą, ciekawe jak udało im się wykoleić pociąg ? Nigdy wcześniej się z takim przypadkiem nie spotkałem
~buc
2009-12-15 20:11:39


tiaa.. "Btw. Wiecie, że w żabce koło PKS w Katowicach Lejsy kosztują 5,30zł? Ździerstwo." za to na dworcu jest świetna herbatka. ; )
~puenta
2009-12-09 21:09:40


"Hm. Mówiła, że urosła. Jak dla mnie jest jeszcze niższa." po tym wiadomo że do Hawk ;P
~quleczka xd
2009-12-08 20:11:03


A kto powiedział, że jak do Obleśnicy, to od razu do Hawk? ^^
~Hawk
2009-12-08 15:16:53


Knury powinny siedzieć grzecznie w domu, a nie zwiedzać Odbytnicę.
~Matte, frajerze
2009-12-08 12:11:16


Jesteś hardcorem!
~Evel
2009-12-08 07:18:15


Że tak od tematu odbiegnę: Jak tam wizyta u Hawk? ;o
~Azkel
2009-12-08 06:56:01





[?]