KZK GOP Leci W Kulki
Każdy z Nas (Mieszkańców śląska/zagłębia dąbrowskiego) zna co najmniej dobrze KZKGOP, związek przewoźników z calutkiego śląska. Nasi milusińscy wożą Nas tu i z powrotem abyśmy dotarli do swoich małych celów na czas i w nienaruszonym stanie. Też tak myślałem, dopóki nie poszedłem edukować się dalej niż własne osiedle, jeździć do innych miast i korzystać z biletów miesięcznych - które są dużo bardziej ekonomiczne niż pojedyncze.
Najmniej mogę narzekać na linię 34. Bardzo rzadko łapała opóźnienia. Zapewne z powodu swojej wagi. Łączy dwa zadupia z centrum. Jest potrzebna. Kilka opóźnień było wywołanych z tego co pamiętam przez kontrole biletów. Niestety, ludzie się nigdy nie nauczą tego, że jeśli nie mają biletu, a wsiadając do busa akceptują regulamin - muszą zostać ukarani mandatem. Tak jak Pewna Pani z Dąbrowy. Dalej mamy 220, też Sosnowiecki. Nie jest to "nowoczesny" Solaris Urbino 18 jak 34 i paru innych. Jest to starszy, bez przegubowy gruchot, marki Ikarus. Wspomniana linia działa od niedawna jako spuścizna po 221 BIS, która zapewne myliła się ludziom z 221 jednak ma jeden uporczywy problem. Ten cholerny Ikarus psuje się co chwila. Całe szczęście w tym momencie ratuje kolejna ułomność Związków - W ciągu 5 minut przejeżdżają 3 autobusy jadące w tym samym kierunku, i 90% pokrywalnością przystanków. Następne 40 minut za to - pustka. A 91 nigdy nie przyjechało z Bytomia na Siemianowicki Plac Wolności o czasie.
Ale autobusy - autobusami, ale tramwaje?! Nosz cholera. 15, 21, 27 są jednymi z ważniejszych Sosnowieckich linii. Jednak tramwajami nazwać tego nie można. To już złomy turlające się po szynach? Mają urocze tabliczki upamiętniające remont kapitalny. Mają taką samą wartość jak każda inna tablica upamiętniająca jakieś wydarzenie - wartość historyczną. Jednak wszystkich bije na łeb na szyję linia 27. To jest tramwaj, na którym w ogóle nie można polegać. Przychodzi mi na myśl sytuacja kiedy za Dańdówką jadąc w stronę Pogoni w pierwszym wagonie, najzwyczajniej w życiu zapaliła się elektryka. Skończyło się na szybkim wyjściu z tramwaju i drodze z buta na Jagiellońską. Najciekawsze jest to, że po Katowicach (Obsługiwane przez tego samego przewoźnika - Tramwaje Śląskie S.A.) są czystsze, mają obite siedzenia, a w centrum jeżdżą naprawdę nowoczesne modele. Płace też nie mogą być nazbyt dobre. W ogromnej większości tymi tramwajami kierują kobiety, które ledwo co mają siłę przełączyć ręczną zwrotnice (Tak, mamy takie w Sosnowcu). Miało to też ozwierciedlenie w pewnej sytuacji, która miała miejsce przed feriami. Mianowicie: Na wspomnianej wyżej Dańdówce wracając ze szkoły tramwajem natrafiłem na wesołą sytuacje, kiedy to zwrotnica albo odmówiła współpracy, albo Pani prowadząca tramwaj nie miała wystarczającej krzepy aby przestawić zwrotnice. W każdym razie. Wygoniła wszystkich na mróz (padał śnieg i wiało jak cholera), męczyła sie 20 minut, zablokowała przejazd tramwaju jadącego do Mysłowic po to by zjechać na dobry tor, zatrzymać się i nic nie robić. Finału nie znam. Wsiadłem w autobus na centrum i wróciłem do domu 34 z Urzędu Miasta. Ciekawe swoją drogą jakie byłyby szanse na odzyskanie pieniędzy gdybym korzystał z pojedynczych biletów? Promil? Błąd statystyczny? Zero? Nie wiem. W końcu mam miesięczny za 52zł 56zł. Ale mimo tego wysłałem maila z pytaniem. Czekam teraz aż dobry wujek odpisze.
A najgorszy jest tutaj brak alternatywy. Małych przewoźników nie ma praktycznie w ogóle. W sumie jedyny z jakiego korzystam to D-tka. Jedna linia prywatnego przewoźnika. Działa na trasie Gołonóg-Katowice P. Skargi. I jest dobrą alternatywą dla 8XX pokazującą, że można zrobić tą samą trasę częściej, szybciej i wygodniej. Co prawda zawsze jesteś narażony na kontakt z kierowcą - zbiera kasę za przejazd. Ale na nich narzekać nie można. Nawet wpuścili mnie wcześniej do busa w środku zimy i pogadaliśmy chwile "o pogodzie".
A do czego zmierzam? Może by tak wykorzystać (?chwilową?) nieudolność KZK GOPu i dać pole do popisu niezależnym przewoźnikom? Chyba każdy wie, że monopol jest zły a mała firma jest bardziej nastawiona na klienta niż masówka. Bo niestety konkurencja ma to do siebie, że samowolka prowadzi do upadku. A o klienta trzeba dbać - bo spieprzy do konkurencji. Podnoszenie cen biletów po tak pięknym pokazie nieudolności raczej nie zachęca, raczej na pewno. Bo wzrost ceny przeciwnie proporcjonalny do jakości świadczonych usług logiczny nie jest (logika konsumencka. Ta korporacyjna logika twierdzi zupełnie inaczej).
Matte



2010-03-28 15:10:50