Kult Jacka?
Mistrz Jacek, suko!
No właśnie. Na podobne hasła miałem okazje natrafić słuchając Kaczmarskiego na YouTube. Na początku byłem przekonany, że to jakieś marginalne zjawisko paru fan bojów, którzy dopiero poznali dzieła Jacka i traktują go jak świętą krowę. Niestety. Sytuacja wygląda nieco gorzej...Wielu użytkowników YT broni Jacka niczym lwica swoje młode, nie pozwalają powiedzieć że TA piosenka jest nie najlepsza, że słaba jakość, że słyszał lepiej nagraną (O_o'). A z szczególną nienawiścią spotyka się użytkownik, który ośmieli się napisać „Strachy Na Lachy dobrze zagrali tą piosenkę”. Jeżeli ośmielisz się coś takiego napisać, nie czekaj – popełnij seppuku!
Tutaj się nasuwa pytanie: Czemu fani Jacka Kaczmarskiego są tacy bezkrytyczni wobec swojego „obiektu kultu” i czemu uważają covery innych ludzi dosłownie za świętokradztwo? Nonsens. Zakładam, że słuchacze SNL po przesłuchaniu albumu „Autor” zwrócili uwagę na inne dzieła Jacka, Habakuk i ich interpretacja „Murów” była zapewne formą oddania hołdu. No i Martin Lechowicz, który znów tchnął życie w historię wolnych wilków tworząc Obławę V. Nie uważam, żeby Oni się podpięli pod sukces Kaczmarskiego, czy wykorzystywali jego popularność. Patrząc na dzisiejszą młodzież (w tym mnie) powiedziałbym że dają Jackowi grono nowych słuchaczy. Gdyby nie mój ojciec, który zaraził mnie jego muzyką (pokazując mi przy okazji masę innych artystów). Dowiedziałbym się o Jacku w trzeciej klasie gimnazjum i to w dużym uproszczeniu: Był sobie Jacek, nazywali go „bardem solidarności”, nagrał „Mury”, „Naszą klasę” i „Obławę” (O pozostałych trzech Obławach nie wspomniano). Umarł w 2004. Koniec. To samo musiałem napisać na kartkówce dwa tygodnie potem. Po kartkówce wszyscy o Jacku zapomnieli. Dlatego uważam, że nowa twarz starego barda przyciągnie do Niego nowych fanów a słuch i pamięć prędko o nim nie zaginie.
Matte



2009-11-15 04:21:01