Komercyjne gówno.
Coraz częściej słyszę, że moje ulubione kapele są „komercyjne”, stwierdzenie ostre, w szczególności że trzymam się w okolicach alternatywy czy punka. Ale tak na dobrą sprawę czy mówiąc „komercyjny” zdajecie sobie sprawę ze znaczenia tego słowa?
Albowiem komercja moje misie to czerpanie korzyści finansowych z jakiejś działalności. Korzyści finansowych czyli trzepania kasy, bo jeżeli nie rozumiecie czym jest komercja to korzyść finansowa też będzie problemem. Tak więc drogi skejcie, panku i metalu. Wasi ulubieńcy są rasowymi przykładami komercyjności. Nie ważne czy to Sidney Polak, Peja, Metalika, Martin Lechowicz czy Jacek Kaczmarski. Oni za swoją muzykę biorą pieniądze, a co za tym idzie są komercyjni. Sex Pistols to też komercha i każda punkowa kapela, która nagrywała kasetę w garażu a potem ją sprzedawała na targu. Tak nawiasem spotkałem się z fajną i sensowną definicją na miejski.net
Komercja, komercha, komercyjny
Potocznie - Uniwersalna obelga wobec nielubianego wykonawcy muzycznego, czasopisma (itp.). Wywodząca się z kultury hip-hopowej, gdzie wykonawcy często wzajemnie oskarżają się o "bycie komercyjnym". Dla hip-hopowca, jest to jedna z największych obelg. Obecnie większość "użytkowników" tego słowa nie zna jego prawdziwego znaczenia.
Właściwie - Działanie mające na celu przynieść dochód finansowy. (wydźwięk neutralny)
Zamiast się wymądrzać mówcie, że jakaś kapela gra pod publikę bo to jest poprawne określenie. Pod publikę gra Doda, Jonas Brothers, Miley <3, Hemp Gru i inne tfory, których niestety nie słucham, albowiem mój gust muzyczny jest beznadziejny i nie wiem co to zajebista muza. Aczkolwiek jednego nie mogę przeboleć. Rammstein - genialny kawał muzyki. Gitara wbijała w ziemie, teksty demotywowały niż cała główna demotywatorów pe el na raz, niemiecki język i jego wymowa wzbudzały grozę a i klawisze były klimatyczne. Koncerty to było istne widowisko.(Dla zainteresowanych tłumaczenie) Cała ta otoczka była zwana Industrial Metalem. Niestety czasy się zaczęły zmieniać i z Rammsteina został Industrial, bez Metalu. Ewolucja? Duch czasu? Kasa? Średnio mnie to obchodzi. To już nie to co kochałem u Tilla i chłopaków. Ostatni ich dobry kawałek to Rosenrot – Chociaż i tak mało Rammsteinowy był przyjemny, chociaż i tak był perełką na płycie. Tylko kiedy to się stanie zupełnym skokiem na kasę? Nie chcę doczekać się dnia kiedy rammstein zaśpiewa „Czy ten pan i pani są w sobie zakochani”, pfu. Nawet nie chcę sobie tego wyobrażać. Ale cóż, średnio udany powrót AC/DC (przynajmniej nie jadą z playbacku), KSU, które umiera agonią od „Naszych słów”. Pidżama wiedziała kiedy się wycofać, teraz tworzy coś innego jako „Strachy” i dobrze im idzie. Seriali raczej nie oglądam, ale LOST, którego pierwsze dwa sezony były genialne stał się właśnie podręcznikowym skokiem na kasę. Oni już nie są zagubieni, osiedlili się na wyspie jak i w waszych psychikach. Totalnym przeciwieństwem tego jest House M.D. Który szóstym sezonem wbija w podłogę.
Ja też jestem komercyjny, za kasę programuję. Każdy z Was też pewnie za coś wziął kasę. To też komercja. Pamiętajcie. Ci co się nie sprzedają są do dupy. Ci co się sprzedają to komercyjne kurwy.
Tyle na dziś.
Ps. W swojej nowej szkole usłyszałem fajny tekst w moim kierunku. „Eeee co z Niego za metal, nie ma glanów”. Pozostawiam tu jedynie emotikonkę ; )
Matte



2010-07-21 23:32:06