Jak to się robi?
Ostatnio po przeczytaniu jakiegoś artykułu na interii360 zacząłem się zastanawiać skąd ja właściwie wiem o seksie i sprawach pochodnych. Po dłuższych namysłach doszedłem do wniosku, że widziałem to w TV. Pewno to było na zasadzie soft core'owego pornosa z TV4. Cóż, to było wcześnie. Dzięki rodzicom, którzy nie „chronili” mnie na wyrost przed „złymi treściami”. No ale szkoła teoretycznie winna mnie wyedukować w tych dziedzinach. Już w podstawówce jest przedmiot zwany „Wychowaniem Do Życia w rodzinie”, na którym dowiedziałem się wielu ciekawych rzeczy. Np. Jak rzucić paluszkiem solonym aby trafić kolegę na drugim końcu klasy, czy też w kolejnej klasie jak grać w MOTO GP. Albowiem oprócz mnie chodził na WDŻ mój kolega – Qulav. W krótkim podsumowaniu: w podstawówce dowiedziałem się, kto jest dziadek a kim jest babcia dla wujka po lewej od mamy w trzy pokolenia wstecz u stryjka Kazimierza nad Wisłą.
Nastało gimnazjum, budynek po prawo od podstawówki, droga ta sama. Nawet wchodziłem przez te same drzwi. I tutaj mamy przedmiot zwany potocznie biologią. Super, czegoś się dowiemy – pomyślałem. I się nie myliłem! Dowiedziałem się o pochwach, penisach, plemnikach i innych jajnikach. Z tą wiedzą mogłem już zrobić sobie dziecko, plemnikiem w jajeczko. Ale jak to zrobić?!
I tutaj z pomocą przyszedł „drugi moduł WOSu” czyli WDŻ (A zapowiadało się ciekawiej, nie?) Tutaj faktycznie było lepiej, dowiedziałem się o czymś takim jak kopulacja, ciąża, aborcja, rodzina. No i ANTYKONCEPCJA, która istnieje w celu uniemożliwienia zajścia w ciążę. Na koniec tej zabawy podzieleni na grupy poprzez płeć. Co tam dziewczyny robiły? Nie wiem. Pewnie to co my – NIC. Jedyne co zapamiętałem z tych lekcji to to jak dostaliśmy tabliczki z częściami składowymi narządów rozrodczych kobiety i człowieka. Naszym zadaniem było położyć tabliczkę tam gdzie znajdowała się dana część narządu.
Z gimnazjum wyszedłem ze świadomością, że seks to wprowadzanie członka do pochwy, i że można zabezpieczyć się przed ciążą. Jak? Tego to już Wam nie powiem, może octem jak kościół każe? Albo zawsze trafnym kalendarzykiem? Albo najlepiej w ogóle jak twierdzi moja była matematyczka. W każdym bądź razie gdyby nie internet, porno i starsi kumple (Dareczeq ;**) mógłbym skończyć jak ten z ikonki tego wpisu. Dlatego nie czekajcie aż szkoła Was czegoś nauczy, znajdźcie sobie takiego Dareczqa albo wejdźcie na antykoncepcja.pl i poczytajta sę, co prawda reklamują non-stop dziureksy. Ale piszą prawdę.

W ramach ciekawostki:
Kto wierzy w plemnikowego Johna Rambo?
Trzynastoletnia dziewoja zaszła w ciąże z basenem
Matte



2009-08-20 16:43:22