Inaczej wyrazić tego nie mogę
Ostatnimi czasy widzę w szkołach plakaty akcji "Inaczej". Z początku je olewałem, ale ten kondom na plakacie przykuł moją uwagę. Niby co on robi pomiędzy pięścią a strzykawką?
Enyłej. Pierwszy zachęcający link brzmiał Sprawdź, jak wygląda Twoje spotkanie z alkoholem ? Spodziewałem się durnowatego kłizu po którym dostanę odpowiedź "Brawo, jesteś alkoholikiem" albo "Niestety, jesteś niepijącą anomalią społeczną" Nic z tych rzeczy. Dostajemy cztery historie i musimy się utożsamić z którąś z nich. Mi do gustu akurat przypadł przypadek numer jeden. Ano, grzeczny chłopczyk jestem. Tylko dlatego, że potrafię odczuć granicę pomiędzy "Jeszcze można" a "Ojć, rano będzie kac". Wracając... Przeszedłem do odpowiedzi na ów pytanie gdzie przeczytałem coś co zniszczyło moją psychikę.
1. Prawdopodobnie Twoje kontakty z alkoholem są dość przypadkowe. Uznajesz, że trzeźwość bardziej się opłaci i daje szanse rozwoju. Niekiedy jednak ludzie, którzy piją rzadko, też doświadczają kłopotów. Dlatego uznaje się, że picie w młodym wieku jest zawsze nadużywaniem alkoholu.
Analizujmy zatem: Moje kontakty z alkoholem nie są przypadkowe. Są zamierzone. Zawsze wiem wcześniej, że będę pił. "Trzeźwość bardziej się opłaci i daje szanse rozwoju". Racja - bardziej się opłaci. Bo alkohol kosztuje a i główka nie boli, co więcej obudzisz się rano bez posmaku podeszwy w gębie. Szanse rozwoju? Nagle z okazyjnego picia przeskoczyali na ton skierowany w alkoholika "BONĆ TRZEŹWY TO BĘDZIESZ MIAŁ PRACE LASKE I MERCEDESA" Nie ma to jak pokazać, że piwo na miesiąc ze znajomym to zniszczenie sobie życia. Jednak to nie koniec. Resztę profili przeanalizujcie sami też są genialne. Ja skoczę tymczasem do podsumowania.
Podsumujmy:
każde picie w młodym wieku niesie ze sobą ryzyko poważnych szkód – wypadków, samobójstw, stania się ofiarą przestępstwa, popełnienia przestępstwa, utraty szans w szkole czy pracy, utraty czyjegoś zaufania, zerwania cennych kontaktów, wreszcie strat rozwojowych tzn. spłycenia i zaburzenia rozwoju intelektualnego i uczuciowego.
Ech. I dalej mi mówią, że jeżeli wypije to cholerne piwsko (albo i 9 piw na raz) w miesiącu to się zabiję, okradnę kogoś i będę okradziony. Straszeniem ludzi, którzy wiedzą że chlanie do upadłego co weekend (Hej. Anusuśnica!) jest złe nic nie zdziałacie. Powiedzmy sobie szczerze: Ci co już chleją pokażą Wam wacka i pić będą dalej. Płodzicie dzieci stosunkiem analnym, misie...
Nie wiem czy wiecie, ale właśnie stałem się narkomanem. Dlatego, że bronię rówieśników i twierdzę że ta akcja to kolejny nieskuteczny debilizm, całe szczęście nie sponsorowany przez nasz Rząd albo UE (Ci teraz reklamują matematykę). GDY TWOJE DZIECKO BIERZE NARKOTYKI Tutaj zaczyna się dość poważnie. Piszą dlaczego się sięga po dragi, mówią o tym że są bliżej nas niż się zdaje. Wymieniają popularne narkotyki, itp. Jednak czytając "sygnały ostrzegawcze" doszedłem do wniosku, że jestem rasowym narkomanem (Cholerna tabaka...)
Zmiany zachowania
- dziecko traci kontakt z rodzicami
- reaguje wrogością na wspomnienie o narkotykach
- łamie reguły obowiązujące domowników, myśli wyłącznie o sobie
- dobiera sobie dziwnie wyglądających kolegów lub ewidentnie narkomanów
- traci zainteresowanie domem i szkołą
- chodzi wystraszone i smutne
- krytykuje dorosłych, wytyka im błędy
- silnie broni przywilejów młodzieży
- udziela mętnych odpowiedzi, na każdą okoliczność ma wymówkę
- staje się nieposłuszne i zbuntowane
- zadaje sobie ból (ukłucia, nacięcia)
Hm. Co z tej listy obserwuję u siebie? Tak. Tracę kontakt z rodzicami. Zwyczajnie nie jestem w stanie rozmawiać z ludźmi, którzy jedyne co potrafią powiedzieć to "Co tam w szkole" czy "Ucz się bo nie zdasz". Reagowaniem wrogością na wspomnienie o narkotykach? Połowicznie. Po prostu twierdzę, że to gówno jest. Myślę o sobie i łamię reguły. Może dlatego, że niektóre uważam za idiotyczne i nie mam zamiaru się podporządkowywać? Dziwni znajomi. Pankowie i Metalowie - odsyłam do linka od satanistów. Zainteresowanie domem i szkołą. Dom w zasadzie nigdy mnie nie obchodził. Mam swoje powody by tak sądzić. Szkoła też. Po początkowym ochiem i achiem związanym nowym środowiskiem i wymarzonym kierunkiem zdałem sobie sprawę, że to nadal szkoła i nadal będę się uczył o technologiach które Jezus wykorzystywał w ostatniej wieczerzy (Pascal, Pamięci SIMM...). Tak, szkoła to przykry obowiązek nie zaś radosna zabawa. Wystraszony nie jestem. Ale często mam permanentnego doła z przyczyn, których nie rozumiem. Chyba to już z automatu się dzieje. Wytykam dorosłym błędy. A czemu nie? Traktuję ludzi na równi. Nie mogę powiedzieć nauczycielce powiedzieć, że gada głupoty albo że się pomyliła? Czy poprawienie kogoś kto mówiąc coś drugiemu przeinacza fakty oznacza narkomanie. Oh come on... Lubię też mieć przygotowane odpowiedzi na coś co wiem, że mnie spotka (tyczy się także wymówek). Ale ciąć to się nie tnę. Wolę zostać podrapany do krwi po plecach. Czyli mam wszystko to co jest wyżej opisane. Jednak może być jeszcze gorzej...
Zmiany aktywności i nawyków
- wraca późno lub wymyka się z domu
- nie wraca na noc
- przesiaduje godzinami w swoim pokoju
- wykazuje nagłe zainteresowanie seksem
- upodobania do słodyczy
- śpi przez większość dnia
- chowa coś przed domownikami
- często wietrzy w pokoju
- pali kadzidełka, używa odświeżaczy powietrza, itp.
- Ma coraz gorsze stopnie
- Wagaruje, kradnie
Wracam późno. Albo jestem u dziewczyny, albo gdzieś łażę z kumplami. Lubię noc. Gdy jest mało ludzi. Zwyczajnie mam wstręt do tłumów. Na noc zwykle wracam. Bo spać w parku mi się nie uśmiecha - dresów się boję. Siedzę cały czas w pokoju. Mam rozmawiać z mamą o szkole? Albo o Kaczyńskim? SEKS! Zakazane słowo klucz. Moi drodzy. Do cholery! Seks jest jednym z naszych najnaturalniejszych odruchów. Niestety Darwin (Buk względnie) skonstruował nas tak, że mamy popęd płciowy, który ma nam zapewnić przetrwanie (Nam. Jako gatunku przyp. Matte), a to że my - cwane bestie założyliśmy sobie kawał lateksu na "Torpedę" aby oddzielić przyjemność od wychowywania potomstwa (Potem i tak większość się decyduje na owe) to druga sprawa. Nie rozumiem czemu według autorów tego czegoś naturalny odruch związany z dojrzewaniem oznacza ćpanie nieskończonych ilości cracku? "Upodobanie do słodyczy" - To jest jeszcze lepsze! Nie-narkoman ma nie lubić czekolady, zaś narkoman tak? Ludzie. Litości! Ludzie? Mocne słowo...
Tak, długo śpię. Mój organizm długo regeneruje akumulatorki co jest związane z moim sposobem życia - niestety. Przed domownikami chowam gumki, ciastka, chipsy i kase. Pierwsze dla zasady, drugie i trzecie z łakomstwa a czwarte: pożyczą i wynajdą 200 powodów żeby nie oddać (Mamo, tato. Czytacie mnie?). Często wietrzę w pokoju - źle mi się oddycha kiedy mam odkręcony kaloryfer, zamknięte okna i dodatkowo przemiana materii wypala mi dziurę w gaciach. Poza tym wolę chłodne powietrze. Kadzidełka mnie nie bawią. Tak. Przez pewien czas miałem gorsze stopnie - załapałem doła. Teraz powoli wychodzę z bagna. Bo rowów kopać nie umiem, z resztą nawet łopaty nie umiem trzymać. Na wagary chodzę gdy dwa wuefy i religia wydaje się zbędna. Albo gdy ktoś mnie o coś poprosi i akurat nie ma nic ważnego. Kraść nie kradnę. Jakoś moralność mi nie pozwala.
Jak widzicie - wypisując cechy raczej typowego nastolatka można komuś wmawiać, że ichsze dziecko jest narkomanem i satanistą. Co więcej pewnie ludzie stojący za tą akcją głęboko w to wierzą, albo wyjątkowo niezdarnie formują tezy. Obawiam się jedynie, że jakaś podatna na manipulacje z mediów rodzicielka urządzi synusiowi piekło bo uwierzy w taką brednie. Już wolę reklamować matematykę - 15% materiału ze szkoły do czegoś Ci się przyda, może...
Matte



2010-05-06 17:11:28