(Nie) Kradnę Muzyki
Niekradnęmuzyki.pl - Serwis internetowy pod patronatem paru całkiem bardzo nawet znanych rozgłośni jak Radio Zet, Antyradio czy jakaśtam Planeta efem.
Przywitał mnie wielkomiejski dizajn z odwróconym dupą do mnie ziomalem z krokiem w kostkach. To już mówi jaki jest target tej strony - "Nieświadome" nastolatki z dużych miast. Ale nie o tym. Autorzy piszą cały czas o sieciach p2p, podając przykłady takie jak legendarna KaZaA, eMule czy BitTorrent. Niestety z mojego doświadczenia wiem, że "casualowi" piraci ciągną tylko ze stron oferujących hosting plików (odSiebie.com, Rapidshare.com), a o tym nie znalazłem ani ździebełka informacji. Niestety Torrenty, trackery seedy, leechy są dość skomplikowane dla ludzi, których wiedza komputerowa ogranicza się do stworzenia konta na NK. Rozumiem jeszcze w okolicach 2001, 2002 gdzie KaZaA, Emule i chyba jeszcze wtedy nielegalny Napster (który notabene teraz niczym nie różni się od iTunes), lecz teraz mówienie o P2P w kontekście takich protokołów jest nieco chybione.
Dlaczego ściąganie muzyki za pomocą programów P2P (peer-to-peer) jest niebezpieczne?
W tym miejscu musimy odwołać się do naszej wiedzy informatycznej i zasad działania P2P. Instalując tego typu program w domyśle godzimy się na udostępnianie naszych zasobów innym użytkownikom. Tak więc często nie tylko pobieramy pliki (co jest legalne), ale i nieświadomie rozpowszechniamy nasze komputerowe zasoby. A to już legalne nie jest.
Radzimy dokładnie przejrzeć narzędzia programów P2P i odznaczyć opcję udostępniania. Najlepiej jednak po prostu je odinstalować.
Tutaj autorzy zastosowali bardzo ciekawy skrót myślowy. Udostępnianie komputerowych zasobów. Hm. Moim komputerowym zasobem jest plik z roższerzeniem .doc zawierający kopie roboczą tego tekstu. Czy to znaczy, że piracę własną własność intelektualną i sam sobie zapłacę kare? Wypadałoby nadmienić chociażby w nawiasie, że chodzi o pliki objęte prawem autorskim lub po prostu "Pliki, których autor nie wydał zgody na rozpowszechnianie bez jego wiedzy". Portal, który ma edukować popełnia takie gafy. Nieładnie.
Niniejszy kalkulator przedstawia teoretyczną symulację wymiaru roszczeń uprawnionego związanych z ewentualnym naruszeniem praw własności intelektualnej do programów, gier komputerowych, utworów audio i audiowizualnych, gdyby uznano, że wszystkie pliki wskazane powyżej są uzyskane niezgodnie z prawem. Celem kalkulatora nie jest przedstawienie precyzyjnej bądź zbliżonej wartości możliwego roszczenia ani przesądzenie o zasadności podnoszenia takiego roszczenia, a jedynie wizualizacja jednego z możliwych wariantów realizacji roszczeń uprawnionego mogących wynikać z przepisów ustawy z dnia 4 lutego 1994r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. z 2006r., Nr 90, poz. 631 ze zm.), a obliczonych w oparciu o przyjętą przez administratora kalkulatora przybliżoną, hipotetyczną wartość wynagrodzenia należnego z tytułu legalnego zakupu wymienionych plików. Kalkulator nie wskazuje wszystkich możliwych roszczeń uprawnionego, jak też wszystkich możliwych kar, środków karnych lub innych obowiązków, które mogą być orzeczone przez uprawnione organy w związku z naruszeniem praw własności intelektualnej uprawnionych. Decyzja w zakresie nałożenia na naruszyciela kar lub obowiązków oraz ich wymiaru należy do właściwych organów, zgodnie z przepisami regulującymi postępowanie cywilne bądź karne, w oparciu o szereg czynników, które nie są uwzględniane przy działaniu kalkulatora. Użytkownik kalkulatora nie może tym samym traktować podanego wyniku jako wiążący lub oddający kompleksowo sytuację prawną związaną z potencjalnym naruszeniem.
A teraz jeszcze raz dużymi literami:
Matte



2010-05-25 22:06:06